.

.

sobota, 21 czerwca 2014

NADMIAR ...UMIAR ... CZAS...

Życie utkane jest z chwil. Chwil,które spędzamy w pracy, z naszymi bliskimi, przyjaciółmi i tych , które spędzamy sami ze sobą. Wszystkie są ważne, bez wyjątku. Bo wszystkie tworzą nas i nasze życie. To bardzo ważne,by nieustannie dbać o ich jakość. A wszystko po to by móc przeżywać je w pełni ,czerpać z nich radość i przyjemność, a wszelkie negatywne i destrukcyjne emocje ograniczać do minimum. Osobiście, zaczęłam od pozbycia się tego, co w moim przypadku najczęściej bywa źródłem irytacji, a mianowicie NADMIARU.

W dzisiejszych czasach mamy tendencję do gromadzenia. Dokupujemy, donosimy, dostawiamy, dokładamy, nieustannie zapełniając naszą życiową przestrzeń.Jeśli nie mamy nawyku systematycznego pozbywania się tego co już nieużywane, nieaktualne i niepotrzebne, nasza przestrzeń kurczy się. Nagle to, co miało nam służyć, w swoim nadmiarze zaczyna przeszkadzać, wprowadzać niepotrzebny chaos, wręcz nas ograniczać. Zamiast inspirować, zaczyna frustrować.

Co z tego że mamy wszystko, jeśli nie mamy czasu z tego skorzystać ??? Co z tego, że mamy wszystko jeśli w zgromadzonym nadmiarze trudno odnaleźć to co akurat jest nam potrzebne ??? Co z tego, że MAMY, jeśli to co posiadamy przestaje nas cieszyć ???

Nasze życie to chwile. Chwile, które składają się na godziny. Każdego dnia jest ich zawsze tyle samo. Doba ma zawsze 24 godziny i choćbyśmy bardzo tego chcieli, nie możemy jej wydłużyć. Są warunki , które sprzyjają cichemu uciekaniu chwil i trwonieniu czasu, który jest dla nas tak cenny. Sytuacje, które często sami tworzymy, a których można byłoby uniknąć, gdybyśmy tylko chcieli. Są też warunki,dzięki którym przeżywane chwile są piękne i dzięki którym wzrastamy. Rozwijamy siebie i ludzi z którymi przebywamy. Koncentrujemy się na TU i TERAZ, unikając zbędnych rozproszeń.

Warto pamiętać, że to KIM i CZYM się otaczamy, jest kwestią naszych wyborów. To, czy wybieramy NADMIAR czy UMIAR, również. W każdej dziedzinie życia możemy czuć się przytłoczeni lub wolni. To w dużej mierze od nas zależy czy z radością będziemy patrzyli na efekty naszych działań, czy też ze smutkiem stwierdzimy, że czas ucieka nam bezowocnie... Decyzja należy do nas. TU i TERAZ.


sobota, 14 czerwca 2014

Gdy nie wszystko wychodzi...

Jeden z czytelników bloga zadał mi pytanie :

" Co zrobić, jeżeli działasz, już, teraz, działasz, starasz się, chcesz zmieniać i zmieniasz, a przynajmniej tak Ci się wydaje i ... Twoje starania, działania nie przynoszą rezultatu, bo nie wszystko od Ciebie zależy, nie masz żadnego rezultatu i tak przez 1,5 roku, chcesz szczęścia, normalności, walczysz i dostajesz .... nic nie dostajesz, co wtedy?"

Tak naprawdę nie wiem czy powyższe pytanie dostałam od czytelnika czy czytelniczki, bo wpis był anonimowy...nie mniej jednak, kimkolwiek jest osoba pytająca, odpowiem tak...

Nigdy do końca nie wiemy czy nasze działania dadzą oczekiwany efekt. Nigdy nie mamy pewności. Nie zawsze też da się z góry założyć ile czasu potrzeba by to co robimy "zadziałało". Mogę tak stwierdzić patrząc na życie z perspektywy własnych doświadczeń. Nigdy , poza wewnętrznym przeczuciem, że warto się w coś zaangażować, nie wiedziałam jaki będzie efekt finalny. Zwykle mam jakąś wizję, ale mam też świadomość , że nie jestem w stanie przewidzieć wszystkiego. Czegokolwiek bym się w życiu nie podejmowała, choćbym nie wiem jak szczegółowy miała plan, zawsze mam z tyłu głowy myśl : będę starała się robić wszystko co w mojej mocy by mój plan się powiódł, ale nie mam wpływu na wszystko. Zawsze więc biorę pod uwagę, że coś może nie pójść po mojej myśli. Jeśli jest coś na czym bardzo mi zależy, moim zadaniem jest stanąć na wysokości zadania , po prostu dać z siebie wszystko. Staram się wtedy nie zakładać z góry czarnych scenariuszy, ale z całych sił wierzę, że dam radę. Nie znam całego obrazu, nie potrafię przewidywać co może się wydarzyć, ale wiem, że cokolwiek się stanie to ode mnie zależy w jaki sposób na to zareaguję.

Odkąd pamiętam zawsze powtarzałam sobie : Nigdy się nie poddawaj !!! Dziś powtarzam to również swoim dzieciom. Zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym, niejednokrotnie napotykałam na swojej drodze na przeszkody. Zawsze jednak starałam się szukać sposobów by jakoś je obejść lub przeskoczyć, zamiast siedzieć i narzekać, że nic nie da się z tym zrobić. Wierzę, że jeśli ktoś czegoś bardzo chce znajdzie sposób by to osiągnąć, zaś jeśli nie chce, znajdzie sobie powód by tego nie zrobić. A co jeśli staram się jak mogę, daję z siebie wszystko a moje działania mimo wszystko nie przynoszą oczekiwanych rezultatów ? W takich momentach, zatrzymuję się, analizuję i pytam siebie : czy oby na pewno wszystko robię właściwie? Zastanawiam się czy jest coś co mogłabym zrobić lepiej lub po prostu inaczej.To bardzo ważne by spróbować czasem stanąć z boku i przyjrzeć się swoim działaniom z nieco innej perspektywy. Zawsze też można zapytać innych jak to widzą i poprosić ich o informację zwrotną. Najgorsze co w takiej sytuacji można zrobić to zrezygnować. Dopóki nie mamy poczucia , że zrobiliśmy wszystko co w danej sprawie mogliśmy zrobić, nie warto się poddawać. Wierzę,że wytrwałość popłaca.

Oczywiście są sytuacje w życiu kiedy warto, a nawet trzeba, zmienić obrany kierunek. Jeśli wszystko wskazuje na to, że naszą drabinę , która jest metaforą celu, oparliśmy o niewłaściwą ścianę, to czym prędzej trzeba znaleźć tę właściwą. Szaleństwem jest robienie wciąż tego samego i oczekiwanie innych efektów , a jeszcze większym kurczowe trzymanie się czegoś kiedy wszystkie znaki na niebie wskazują, a my całym sobą czujemy, że dokonaliśmy złego wyboru. Jeśli coś nie działa, szukajmy przyczyny, a następnie nowych rozwiązań. Obserwujmy, wyciągajmy wnioski, traktujmy niepowodzenia jako ważne lekcje. W życiu otrzymamy ich całe mnóstwo...Najważniejsze, to podejść do nich z pokorą . Zdarza się, że przychodzi nam czekać na coś całe lata, a kiedy wydaje nam się, że nic już z tego nie będzie i jesteśmy coraz bliżsi rezygnacji ,nagle wszystko się zmienia...bo niektóre zmiany potrzebują po prostu więcej czasu.

Dlatego..Drogi Czytelniku lub Czytelniczko...głowa do góry! :) Jestem przekonana, że jeśli żyjesz w zgodzie ze sobą, a swoje życie opierasz na mocnych wartościach, będziesz wiedział/- ła jak dalej nim pokierować. Powodzenia !!!

poniedziałek, 26 maja 2014

MAMA

Mamą się nie bywa. Mamą się JEST.
Codziennie. W każdej chwili. O poranku , w dzień i w nocy.
W lepszej i gorszej formie. Zawsze i wszędzie.
Kiedyś marzyłam by nią być. Dziś marzę by być DOBRĄ...
Taką co nie ocenia i nie wytyka, ale wysłucha i wesprze.
Która zamiast krzyczeć i grozić palcem, przytuli i po prostu BĘDZIE.
Która zamiast mądrzyć się, nauczy i zainspiruje.
Która będzie słońcem... choćby czasem musiało wyjrzeć zza chmur.

czwartek, 15 maja 2014

ZMIANY c.d

Kiedy moje życie nabiera zbyt dużej prędkości,a ja zaczynam mieć problem z ogarnięciem tego co dzieje się dookoła, włącza mi się czerwona lampka, która zawsze oznacza jedno : ZMIANY. Z największą powagą zadaję sobie wówczas kilka pytań, po czym próbuję na nie szczerze odpowiedzieć,a następnie przełożyć te odpowiedzi na konkretne działania. Nie pomijam żadnej myśli , która pojawia się w mojej głowie,wręcz przeciwnie, rozważam wszystkie pomysły, nawet te z pozoru dziwne i głupie. Wszystko zapisuję bo wierzę, że słowo pisane ma większą moc. Poza tym nie jest tak ulotne i zawsze można do niego wrócić. Ostatnio działo się zbyt wiele bym mogła na bieżąco relacjonować wszystkie ważne wydarzenia i dzielić się przemyśleniami na ich temat. Wierzę, że zmiany jakie od dzisiejszego ranka zacznę wprowadzać (niestety po dłuższej przerwie znowu zarwałam noc ;)) przyniosą nie tylko poprawę jakości mojego życia, ale także będą miały pozytywny wpływ na życie innych. Jest cały szereg spraw, na które mam realny wpływ i którymi mogę zająć się prawie od zaraz ( zważywszy na to, że zbliża się 4 rano będą musiały trochę poczekać ;) O te drugie zaś, spoza mojego kręgu wpływu , zamierzam zaś szczerze poprosić... z wiarą i ufnością , że będzie mi dane.

sobota, 19 kwietnia 2014

Świątecznie...

Kochani, niech czas Świąt Wielkanocnych będzie okazją do radości, cichej refleksji nad życiem oraz okazania jeszcze więcej miłości :)

piątek, 18 kwietnia 2014

Wielki Dzień

Wielki Piątek. Dzień bez którego nie byłoby ani Wielkiej Nocy ani radości z nią związanej.Dla chrześcijanina jeden z najważniejszych dni w roku. Męka, śmierć , a następnie Zmartwychwstanie Chrystusa były niezbędne do objawienia światu boskiego planu wobec człowieka.

Sama , jeszcze kilka lat temu, nie zatrzymywałam się nad tym, nie dociekałam, nie próbowałam zrozumieć. Dziś to robię, bo wiara stałą się dla mnie źródłem siły oraz nadziei na przyszłość. Nieprzypadkowo właśnie dzisiaj sięgnęłam po jedną z wyjątkowych książek jaką jest " Mój Chrystus Połamamany". Sięgnęłam i przeczytałam:

"Chrystus , który doznał największej męki, skonał pierwszy z nich trzech. Lecz zanim to się stało, zły łotr wysoko na swoim krzyżu krzyknął, przyłączając się do wyzwania głoszonego na dole przez żołnierzy, katów i kapłanów hebrajskich: Jeśli naprawdę jesteś Synem Bożym zejdź z krzyża, a uwierzymy w Ciebie. Kłamał. Nie byliby uwierzyli. Zawsze żądamy od Boga innego dowodu niż ten , który jest nam dany. Sądzimy, że ta przebiegłość nas usprawiedliwi.

Prosili o cud: niech zstąpi z krzyża, a będzie Bogiem. A czyż nie było największym cudem to, że nie chciał zstąpić z krzyża, lecz cierpiał na nim ? Czyż nie było większego dowodu jego boskiej cierpliwości ? Tak zrozumiał to dobry łotr.Panie wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. To o co prosił zły łotr, nie byłoby cudem, wzmacniającym wiarę, lecz cudem praktycznym, , przynoszącym jemu korzyść, uwalniającym od cierpienia i śmierci: Skoro trzej cierpimy tę samą mękę, uwolnij siebie i nas, zdejmij nas wszystkich z krzyży, a uwierzymy w Ciebie. Uzależniał swoją wiarę od wygody i zadowolenia."

A Ty ...? Czy potrzebujesz kolejnych dowodów by uwierzyć ? I czy pamiętasz co jest prawdziwą istotą nadchodzących świąt ?