.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CODZIENNE WYBORY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CODZIENNE WYBORY. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 sierpnia 2015

Bo "marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia ."

Ktoś kiedyś powiedział, że " człowiek bez marzeń, nie żyje naprawdę " . Myślę, że coś w tym jest... Marzenia dodają życiu barw. To dzięki nim możemy się rozwijać, a każdy nowy dzień staje się wyzwaniem . Czymś niezwykle pięknym jest doczekać momentu, w którym coś co jeszcze niedawno skrywaliśmy w zakamarkach serca i widzieliśmy jedynie oczyma wyobraźni , staje się rzeczywistością. Radość i uczucie satysfakcji są tym większe im więcej trudu kosztuje nas dotarcie do naszego celu. Bo spełnianie marzeń wcale nie jest łatwe. Nieprawdą jest jak myślą niektórzy, że spełniają się same, albo że innym przychodzi to łatwiej. Każdy , bez wyjątku, doświadcza trudności. Na drodze do ich realizacji zawsze przychodzi moment, w którym nie tylko nie jest łatwo, ale jest wręcz bardzo trudno. To właśnie wtedy, często zaczynamy tracić wiarę w siebie i w sens naszych zmagań. To w tym momencie większość osób odpuszcza. Poddają się po pierwszych niepowodzeniach, a nawet zanim na dobre wystartują. Sama niejednokrotnie doświadczałam sytuacji, w których byłam bliska rezygnacji. ...zawodowo jak i prywatnie, nie zawsze wszystko szło mi jak z płatka. Nauczyłam się jednak, że jeśli coś jest dla mnie bardzo ważne, staram się walczyć do końca. Robię co w mojej mocy by móc uczciwie spojrzeć w lustro i z czystym sumieniem powiedzieć sobie : "Starałaś się. Zrobiłaś co mogłaś. " Nie mam wątpliwości, że w życiu pomaga mi WYTRWAŁOŚĆ. Uczę się jej odkąd pamiętam, podejmując wciąż nowe wyzwania i nieustannie mierząc się sama ze sobą.

A Ty... ??? Co robisz kiedy coś Ci się nie udaje ? Szukasz nowych sposobów czy raczej wymówek ? Stajesz na przysłowiowych rzęsach i działasz mimo przeciwności czy odpuszczasz ? Czy możesz powiedzieć o sobie, że jesteś wytrwały (-ła)i potrafisz walczyć o swoje marzenia ???

środa, 22 lipca 2015

Nie niszcz. Ocal co ważne, póki jest czas.

W życiu można zawalić niejedno . Zaprzepaścić szansę, zawieść nadzieję, odrzucić coś lub kogoś , zranić uczucia, zburzyć coś wartościowego. Można dać pierwszeństwo emocjom i nadać życiu kierunek, który potem trudno zmienić. Duma i pycha zniszczyły już niejedną relację. Są w każdym z nas. Jak bardzo zdążyły nas zepsuć ? Jak dużo złego zdążyły zrobić w naszym życiu ? I ile w nas odwagi by w końcu się im przeciwstawić ? Może jeszcze nie za późno by ugasić płomień , który za chwilę doszczętnie spali ten ważny dla nas most ... ???

piątek, 30 stycznia 2015

Pogoda ducha , a pogoda za oknem ;)

Za oknami ni to jesień ni to zima... Jakkolwiek nie nazwać aktualnej pory roku, pogoda nie nastraja optymistycznie. Mamy zdecydowanie za mało światła, a ciągłe huśtawki temperatury i ciśnienia też raczej nam nie służą. I cóż my biedni mamy począć ? Jak radzić sobie w tak niesprzyjających warunkach ? Co zrobić, żeby tak bardzo nam się chciało jak teraz nam się nie chce ? ;) Odpowiedzi może być wiele ( jeśli na coś nie wpadłam będę wdzięczna za uzupełnienie luki w moich nocnych rozważaniach ;) ) Otóż niektórzy , niejako wsłuchując się w potrzeby swojego organizmu,kiedy u nas zimno, szaro i buro ,decydują się na zmianę szerokości geograficznej. I tak, za sprawą podjętej w odpowiednim czasie decyzji, udają się tam gdzie nie zabraknie im ani świetlistych promyków słońca ani ciepłego podmuchu powietrza. Nie wszyscy jednak muszą od razu wyjeżdżać do ciepłych krajów... Znam i takie "przypadki",którym nastrój jest w stanie poprawić dobrej jakości muzyka i wówczas do powrotu stanu szczęścia wystarczą im pięknie brzmiące dźwięki i przymknięte powieki ;) Naładować akumulatory pozytywną energią i chęcią do działania można też na inne sposoby... Wystarczy sprecyzować co sprawia nam radość i czego w danym momencie tak naprawdę potrzebujemy.

Czasami po prostu warto odezwać się do przyjaciela by najzwyczajniej w świecie się wygadać i pobyć w towarzystwie bliskiej nam osoby. Niektórym pomaga chwila zapomnienia jaka przychodzi gdy sięgają po wciągającą lekturę,a jeszcze innym obejrzenie inspirującego filmu ,motywacyjnego wykładu lub krótkiego, pozytywnego video w internecie. Czasem na nasz depresyjny nastrój i brak chęci do jakiegokolwiek działania, może mieć wpływ nie tylko aura za oknem, ale różnego rodzaju trudne doświadczenia, które przy niesprzyjającej pogodzie jeszcze bardziej przybierają na sile. W takich sytuacjach z pewnością musimy dać sobie trochę więcej czasu.

Osobiście na mój nastrój bardzo pozytywnie wpływają kwiaty.Kiedy podziwiam ich piękno czuję jakby na moment zatrzymał się czas, a kiedy zamykam oczy i zagłębiam się w ich zapachu...czuję błogość. Ja po prostu uwielbiam kwiaty ...zwłaszcza tulipany, które są mi bliskie od lat. Gdybym tylko mogła , kupowałabym je codziennie w ogromnych ilościach ! Nie należę do kobiet, które czekają aż zostanę nimi obdarowana . Dostaję kwiaty, ale kupuję je także sama. Zapachy zdecydowanie pobudzają moje zmysły i są w stanie szybko poprawić mi nastrój... także ulubione perfumy które przywołują ciepłe wspomnienia. Jak u większości kobiet, świetne samopoczucie prawie od razu wraca mi kiedy zrobię sobie fajny makijaż i założę na siebie coś w czym czuję się wyjątkowo.A już na pewno dużą szansę na poprawę nastroju widzę w aktywności fizycznej :) Jakakolwiek by nie była, zawsze działa pozytywnie , zarówno na ciało jak i umysł ! :)

Podsumowując... Jeśli tylko chcemy wpłynąć na to jak się czujemy - możliwości jest wiele i z pewnością nie zdołałam wymienić tu wszystkich .W dużej mierze to my decydujemy czy będąc w gorszej formie, coś z tym zrobimy i wyjdziemy z chwilowego dołka, czy nie. Możemy nie robić nic, albo co gorsze, narzekać i tym samym, nie dość, że siebie to jeszcze innych ściągać w dół.Pytanie tylko czy warto ? Czy to nam w jakiś sposób pomoże? Czy pomoże nam wyjść z domu do ludzi ? Czy da nam poczucie spełnienia ? Czy w jakikolwiek sposób nas zainspiruje ? I w końcu... czy uczyni nasze lub czyjeś życie lepszym ??? Czy narzekając lub pozostając biernym przybliżymy się do naszych marzeń ???

Wiem, że nie zawsze jest łatwo i nie zawsze wspomniane metody zadziałają, ale czyż nie warto spróbować ? W końcu to nasze życie i chcemy żeby było piękne i wyjątkowe :)

A WIĘC MIŁEGO DNIA KOCHANI !!!
Bez względu na pogodę za oknem ;)

sobota, 1 listopada 2014

Trudne pytania i jedna odpowiedź...

Chciałam położyć się dziś wcześniej, ale nie potrafię... W mojej głowie tysiące myśli. Dwa poruszające filmy obejrzane jednego wieczoru. "Kwiat pustyni" i "Pianista". Trochę za dużo trudnych emocji. Za dużo rodzących się pytań, za dużo bólu, łez i wstrząsających obrazów. Za dużo... ??? A może właśnie właśnie tego było mi dziś potrzeba ... ??? Totalnego wstrząsu, czegoś co do głębi poruszy i uświadomi , a właściwie po raz kolejny przypomni, za jak wiele powinnam dziękować Bogu... ?

A dziękuję codziennie... za zdrowie, za wodę w kranie, za to że mam co jeść, za to że widzę, słyszę, czuję... za moją rodzinę i wszystkich bliskich mi ludzi... za to że możemy być razem , pracować, uczyć się, realizować swoje pasje, spełniać marzenia... Za to, że mamy siłę do walki z przeciwnościami losu. Od dziś jednak, jeszcze żarliwiej niż dotychczas, będę dziękować Mu za to, że żyję właśnie TU I TERAZ... w wolnym, cywilizowanym kraju, z taką a nie inną kulturą. Za to,że mogę w pełni czuć się kobietą, mówić otwarcie o tym co myślę i czuję... że mogę żyć w zgodzie ze swoimi wartościami.

Oczywiście trudno przyjąć mi myśl, że są takie miejsca, w których dzieje się źle i ludzie cierpią. Wiem, że tak jest i to boli. Bo zło będzie bolało mnie zawsze. Dobro i zło ścierały się od wieków. Jedno i drugie są wyborem. Ludzkim wyborem. Mamy wolną wolę, każdy - świadomie lub nie- codziennie wybiera między dobrem a złem. Co sprawia, że niektórzy ludzie wybierają zło ? Jak można bezdusznie krzywdzić drugą osobę ? Jak można odebrać komuś życie ??? Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania, ale dzięki temu, że się we mnie zrodziły, jedno wiem na pewno...JA CHCĘ WYBIERAĆ DOBRO i zrobię co w mojej mocy by sferze mojego wpływu to dobro siać... ziarenko po ziarenko...dzień po dniu...z nadzieją, że choć kilka z tych ziaren wzejdzie.

poniedziałek, 27 października 2014

Świat jest taki piękny... pomóżmy zobaczyć go dzieciom.

Pomaganie jest dla mnie czymś bardzo ważnym. Wierzę, że wartość człowieka mierzy się nie tym ile posiada, ale tym ile daje z siebie innym. Dlatego staram się pomagać jak tylko mogę. Czasem są to pieniądze, czasem rzeczy materialne, a czasem tylko ( a może aż...) słowa otuchy i modlitwa . Życie wielokrotnie pokazało mi, że nigdy nie wiemy kiedy sami będziemy pomocy potrzebować . Zdarza się, że bardzo stabilna sytuacja nagle staje się tragiczna choć nikt się tego nie spodziewał... Tak naprawdę, nie mamy żadnej pewności ,co przyniesie jutro.
Pomagam bezinteresownie i zwykle robię to po cichu. Dziś będzie trochę inaczej bo choć nadal bezinteresownie to trochę głośniej. Wiem, że dla wielu barierą wydają się pieniądze, a raczej ich brak i nie pomagają bo myślą, że nie mogą... Ale to nieprawda. Dzisiaj pomagać można na różne sposoby np. klikając codziennie w klawiaturę swojego komputera... I właśnie taka jest ta akcja. Nic nas nie kosztuje, poza krótką chwilą na oddanie głosu, a niesiona pomoc jest wielka. TRZEBA TYLKO CHCIEĆ. Wierzę, że wśród Was znajdą się tacy, którym los dzieci niedowidzących nie będzie obojętny i zdobędziecie się na ten wielki- mały gest. Terapię dla dzieci funduje Aviva, wystarczy kliknąć, nie trzeba nawet wyrażać zgody na przetwarzanie danych...
https://www.facebook.com/StowarzyszenieBruno
TUTAJ MOŻESZ ODDAĆ SWÓJ GŁOS

To kolejny z Twoich życiowych wyborów... Ja tylko proszę, decyzja należy do Ciebie.

sobota, 4 października 2014

Refleksyjnie po powrocie

Mija tydzień jak wróciłam z cudownego rejsu po Morzu Śródziemnym. Muszę przyznać, że z trudem odnajduję się w otaczającej mnie rzeczywistości bo wciąż jeszcze wracam myślami do tamtych miejsc,ludzi, sytuacji... To był wyjątkowy czas, pod każdym względem. Dużo się wydarzyło i wszystko wskazuje na to, że wydarzy się jeszcze więcej. Fizycznie zmęczona, psychicznie odświeżona.Tak się czuję.Na zwolnienie tempa póki co nie mam szans. Chyba nie potrafię i chyba nie chcę go zwalniać. Hmmm...rzadko używam słowa CHYBA, ale na dzień dzisiejszy naprawdę nie umiem powiedzieć tego inaczej. Gdy jestem zabiegana, zdecydowanie lepiej się organizuję i chyba z tego to wynika. Usiadłam dziś żeby zaplanować swój czas...na pracę,...dla bliskich... Kurczę, chciałabym mieć więcej na jedno i drugie! Tak się składa, że kocham swoją rodzinę i kocham swoją pracę. Sukces zawodowy cieszy mnie bardzo i bardzo dodaje skrzydeł, ale to jakość relacji w rodzinie była i nadal jest pierwszym i największym wyznacznikiem mojego osobistego sukcesu.Dlatego ważne jest dla mnie by mieć czas dla najbliższych. Nigdy nie pracowałam za wszelką cenę, a zawodowe osiągnięcia zawsze był efektem ubocznym tego co robiłam z pasji i miłości do ludzi. Wierzyłam i wierzę, że pozytywna energia do nas wraca i jeśli dam z siebie dużo to prędzej lub później otrzymam jeszcze więcej . Wiem też, że jeśli czegoś mocno pragnę , dana mi będzie siła i mądrość by to osiągnąć. Trzeba tylko nauczyć się prosić... Wierzę więc, ufam i proszę każdego dnia. Teraz szczególnie mocno, bo przede mną tak dużo różnych wyzwań,jak nigdy dotąd.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Czas płynie... Koniec z odkładaniem na później !

Od licealnych czasów moim marzeniem było nauczyć się porozumiewać w języku angielskim. Chciałam swobodnie czuć się podczas zagranicznych wyjazdów oraz coraz częstszych spotkań ze szwedzkim zarządem Oriflame. Z roku na rok próbowałam coś w tym kierunku robić, ale przyznaję, że były to bardzo małe kroczki . Najlepszą lekcją okazał się ubiegłoroczny pobyt w Dubaju, a konkretnie moment kiedy popsuł mi się ukochany aparat fotograficzny. Nagle wszystkie bariery zniknęły i język sam się rozwiązał.Bo jak można być w tak niezwykłym miejscu i nie zrobić żadnych zdjęć ??? ! Okazało się, że jak trzeba to nawet myśleć mogę po angielsku ;)

Przez ostatnie miesiące kontakt z językiem znowu miałam znikomy,ale mobilizacja do nauki pojawiła się ponownie bo już za niespełna 4 tygodnie czeka mnie kolejna zagraniczna podróż. Tym razem odwiedzę Hiszpanię, Francję i Włochy :) Zapowiada się wspaniały czas z niezwykłymi ludźmi z całego świata! Od kilku dni namiętnie słucham i oglądam wszystko w języku angielskim, a moją codzienną inspiracją do nauki jest Beata Pawlikowska, której książkę "Blondynka na językach" uważam za genialną!

Dodatkową mobilizacją jest dla mnie Melek Sweden z Turcji, którą poznałam w ubiegłym roku i z którą za pośrednictwem FB mogę od czasu do czasu pokonwersować. Spotkamy się już niebawem, więc fajnie byłoby móc swobodnie porozmawiać na żywo...
Taki mam plan :) Tak więc przede mną 4 tygodnie intensywnego kursu języka angielskiego. Wiem, że czasu jest niewiele, ale mam nadzieje, że dam radę odświeżyć sobie to co niezbędne. W końcu jeśli sama nie wezmę się w garść, to nikt tego za mnie nie zrobi.

MAM WYBÓR. Mogę poprzestać na podziwianiu innych jak świetnie znają ten język i w każdym miejscu na świecie czują się jak ryba w wodzie, albo w końcu sama zacznę się nim posługiwać i będę w tym coraz lepsza. WYBIERAM TO DRUGIE :) Trzymajcie za mnie kciuki !!!
A jeśli sami macie podobne marzenie, to nie odkładajcie go na później. Wystarczy , że ja czekałam zbyt długo;) Szkoda czasu ! Życie płynie, jak ten statek na obrazku... W pewnym momencie nasza podróż się zaczyna i w pewnym się skończy... Jeśli więc nie zaczniemy żyć pełnią życia TERAZ to KIEDY ????

czwartek, 24 lipca 2014

Kilka słów dla Audrey...O RELACJACH.

Jakiś czas temu zrozumiałam, że nasze życie, w dużej mierze, jest efektem podejmowanych przez nas decyzji. Nie na wszystko mamy bezpośredni wpływ, jednak to jak zareagujemy na to co nas spotyka i jakie działania podejmiemy ( lub czy nie podejmiemy ich wcale) w dużej mierze zależy już od nas samych. Wyboru dokonujemy od momentu porannego przebudzenia, kiedy to z wdzięcznością bierzemy głęboki oddech lub też ze zniechęceniem naciągamy kołdrę na głowę, marząc o pozostaniu w pościeli jak najdłużej.

Podobieństwo można zauważyć także w budowaniu relacji międzyludzkich. Tu również nastawienie odgrywa kluczową rolę. Jeśli szczerze nam na kimś zależy ( dziecko, mąż, partner w biznesie) wytrwale będziemy szukać porozumienia, skupiając się nie na tym co nas dzieli, ale na tym co łączy. Zawsze też będziemy brać pod uwagę dobro drugiej strony, pamiętając, że zarówno w miłości, przyjaźni oraz uczciwym biznesie, nie ma miejsca na egoizm. Jeśli nie dostrzeżemy w drugim człowieku CZŁOWIEKA, nie ma mowy o trwałej więzi opartej na szacunku i zaufaniu.

Osobiście w relacjach z ludźmi kieruję się kilkoma zasadami. Po pierwsze " kochaj bliźniego jak siebie samego" czyli innymi słowy "traktuj innych tak jak sama chciałbyś być traktowana". Po drugie "nigdy się nie poddawaj" ,a więc walcz do końca o to co dla ciebie ważne, tak by nie móc sobie zarzucić, że mogłaś zrobić więcej niż zrobiłaś. Po trzecie " bądź prawdziwa a nie grzeczna" a więc zawsze postępuj w zgodzie ze sobą i ostatnie : " powierz to co trudne Bogu" bo szczerze wierzę, że jeśli tylko Mu na to pozwolę, On podsunie rozwiązania, na które sama nigdy bym nie wpadła.

Posiadanie tych zasad bardzo pomaga mi w codziennym życiu. Co nie oznacza, że wszystkie moje relacje z ludźmi są takie jak bym chciała. Te trudne, z którymi sama sobie nie radzę, właśnie oddaję Sile Wyższej. Modlę się o cierpliwość i dostaję ją. A za jakiś czas, przychodzi moment w którym zaczynam widzieć to czego nie widziałam , rozumieć to czego nie rozumiałam wcześniej. W końcu jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo się mylić... Nie zmienia to jednak faktu, że każdy z nas musi wziąć odpowiedzialność za swoje wybory, zarówno te bardziej jak i mniej trafione, pamiętając że wszystko ma swoje konsekwencje.

Kiedy w relacjach z drugą osobą coś zgrzyta i coraz trudniej dojść nam do porozumienia, warto zdobyć się na odwagę i po prostu szczerze porozmawiać. Nie ma bowiem nic gorszego od życia w kłamstwie. Często okazuje się, że nasze widzenie rzeczywistości odbiega od tego jak widzi ją druga osoba. Dlatego warto przedstawić swój punkt widzenia, powiedzieć o swoich uczuciach i wyjaśnić to co niejasne bo taka rozmowa może wnieść wiele dobrego. Rezygnacja to dla mnie ostateczność...kiedy wiem, że zrobiłam już wszystko.

sobota, 21 czerwca 2014

NADMIAR ...UMIAR ... CZAS...

Życie utkane jest z chwil. Chwil,które spędzamy w pracy, z naszymi bliskimi, przyjaciółmi i tych , które spędzamy sami ze sobą. Wszystkie są ważne, bez wyjątku. Bo wszystkie tworzą nas i nasze życie. To bardzo ważne,by nieustannie dbać o ich jakość. A wszystko po to by móc przeżywać je w pełni ,czerpać z nich radość i przyjemność, a wszelkie negatywne i destrukcyjne emocje ograniczać do minimum. Osobiście, zaczęłam od pozbycia się tego, co w moim przypadku najczęściej bywa źródłem irytacji, a mianowicie NADMIARU.

W dzisiejszych czasach mamy tendencję do gromadzenia. Dokupujemy, donosimy, dostawiamy, dokładamy, nieustannie zapełniając naszą życiową przestrzeń.Jeśli nie mamy nawyku systematycznego pozbywania się tego co już nieużywane, nieaktualne i niepotrzebne, nasza przestrzeń kurczy się. Nagle to, co miało nam służyć, w swoim nadmiarze zaczyna przeszkadzać, wprowadzać niepotrzebny chaos, wręcz nas ograniczać. Zamiast inspirować, zaczyna frustrować.

Co z tego że mamy wszystko, jeśli nie mamy czasu z tego skorzystać ??? Co z tego, że mamy wszystko jeśli w zgromadzonym nadmiarze trudno odnaleźć to co akurat jest nam potrzebne ??? Co z tego, że MAMY, jeśli to co posiadamy przestaje nas cieszyć ???

Nasze życie to chwile. Chwile, które składają się na godziny. Każdego dnia jest ich zawsze tyle samo. Doba ma zawsze 24 godziny i choćbyśmy bardzo tego chcieli, nie możemy jej wydłużyć. Są warunki , które sprzyjają cichemu uciekaniu chwil i trwonieniu czasu, który jest dla nas tak cenny. Sytuacje, które często sami tworzymy, a których można byłoby uniknąć, gdybyśmy tylko chcieli. Są też warunki,dzięki którym przeżywane chwile są piękne i dzięki którym wzrastamy. Rozwijamy siebie i ludzi z którymi przebywamy. Koncentrujemy się na TU i TERAZ, unikając zbędnych rozproszeń.

Warto pamiętać, że to KIM i CZYM się otaczamy, jest kwestią naszych wyborów. To, czy wybieramy NADMIAR czy UMIAR, również. W każdej dziedzinie życia możemy czuć się przytłoczeni lub wolni. To w dużej mierze od nas zależy czy z radością będziemy patrzyli na efekty naszych działań, czy też ze smutkiem stwierdzimy, że czas ucieka nam bezowocnie... Decyzja należy do nas. TU i TERAZ.


sobota, 14 czerwca 2014

Gdy nie wszystko wychodzi...

Jeden z czytelników bloga zadał mi pytanie :

" Co zrobić, jeżeli działasz, już, teraz, działasz, starasz się, chcesz zmieniać i zmieniasz, a przynajmniej tak Ci się wydaje i ... Twoje starania, działania nie przynoszą rezultatu, bo nie wszystko od Ciebie zależy, nie masz żadnego rezultatu i tak przez 1,5 roku, chcesz szczęścia, normalności, walczysz i dostajesz .... nic nie dostajesz, co wtedy?"

Tak naprawdę nie wiem czy powyższe pytanie dostałam od czytelnika czy czytelniczki, bo wpis był anonimowy...nie mniej jednak, kimkolwiek jest osoba pytająca, odpowiem tak...

Nigdy do końca nie wiemy czy nasze działania dadzą oczekiwany efekt. Nigdy nie mamy pewności. Nie zawsze też da się z góry założyć ile czasu potrzeba by to co robimy "zadziałało". Mogę tak stwierdzić patrząc na życie z perspektywy własnych doświadczeń. Nigdy , poza wewnętrznym przeczuciem, że warto się w coś zaangażować, nie wiedziałam jaki będzie efekt finalny. Zwykle mam jakąś wizję, ale mam też świadomość , że nie jestem w stanie przewidzieć wszystkiego. Czegokolwiek bym się w życiu nie podejmowała, choćbym nie wiem jak szczegółowy miała plan, zawsze mam z tyłu głowy myśl : będę starała się robić wszystko co w mojej mocy by mój plan się powiódł, ale nie mam wpływu na wszystko. Zawsze więc biorę pod uwagę, że coś może nie pójść po mojej myśli. Jeśli jest coś na czym bardzo mi zależy, moim zadaniem jest stanąć na wysokości zadania , po prostu dać z siebie wszystko. Staram się wtedy nie zakładać z góry czarnych scenariuszy, ale z całych sił wierzę, że dam radę. Nie znam całego obrazu, nie potrafię przewidywać co może się wydarzyć, ale wiem, że cokolwiek się stanie to ode mnie zależy w jaki sposób na to zareaguję.

Odkąd pamiętam zawsze powtarzałam sobie : Nigdy się nie poddawaj !!! Dziś powtarzam to również swoim dzieciom. Zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym, niejednokrotnie napotykałam na swojej drodze na przeszkody. Zawsze jednak starałam się szukać sposobów by jakoś je obejść lub przeskoczyć, zamiast siedzieć i narzekać, że nic nie da się z tym zrobić. Wierzę, że jeśli ktoś czegoś bardzo chce znajdzie sposób by to osiągnąć, zaś jeśli nie chce, znajdzie sobie powód by tego nie zrobić. A co jeśli staram się jak mogę, daję z siebie wszystko a moje działania mimo wszystko nie przynoszą oczekiwanych rezultatów ? W takich momentach, zatrzymuję się, analizuję i pytam siebie : czy oby na pewno wszystko robię właściwie? Zastanawiam się czy jest coś co mogłabym zrobić lepiej lub po prostu inaczej.To bardzo ważne by spróbować czasem stanąć z boku i przyjrzeć się swoim działaniom z nieco innej perspektywy. Zawsze też można zapytać innych jak to widzą i poprosić ich o informację zwrotną. Najgorsze co w takiej sytuacji można zrobić to zrezygnować. Dopóki nie mamy poczucia , że zrobiliśmy wszystko co w danej sprawie mogliśmy zrobić, nie warto się poddawać. Wierzę,że wytrwałość popłaca.

Oczywiście są sytuacje w życiu kiedy warto, a nawet trzeba, zmienić obrany kierunek. Jeśli wszystko wskazuje na to, że naszą drabinę , która jest metaforą celu, oparliśmy o niewłaściwą ścianę, to czym prędzej trzeba znaleźć tę właściwą. Szaleństwem jest robienie wciąż tego samego i oczekiwanie innych efektów , a jeszcze większym kurczowe trzymanie się czegoś kiedy wszystkie znaki na niebie wskazują, a my całym sobą czujemy, że dokonaliśmy złego wyboru. Jeśli coś nie działa, szukajmy przyczyny, a następnie nowych rozwiązań. Obserwujmy, wyciągajmy wnioski, traktujmy niepowodzenia jako ważne lekcje. W życiu otrzymamy ich całe mnóstwo...Najważniejsze, to podejść do nich z pokorą . Zdarza się, że przychodzi nam czekać na coś całe lata, a kiedy wydaje nam się, że nic już z tego nie będzie i jesteśmy coraz bliżsi rezygnacji ,nagle wszystko się zmienia...bo niektóre zmiany potrzebują po prostu więcej czasu.

Dlatego..Drogi Czytelniku lub Czytelniczko...głowa do góry! :) Jestem przekonana, że jeśli żyjesz w zgodzie ze sobą, a swoje życie opierasz na mocnych wartościach, będziesz wiedział/- ła jak dalej nim pokierować. Powodzenia !!!

czwartek, 17 kwietnia 2014

Zmiany

Jest mnóstwo spraw, które nas irytują, męczą, wręcz proszą o zmianę. Często pod wpływem chwili decydujemy się na nią. Zaczynamy nowe życie... Od jutra , od poniedziałku a jeszcze częściej od Nowego Roku, bo jakoś tak łatwiej zaczynać od początku, momentu niczym nieskażonego. Zdecydowanie trudniej zacząć już, teraz. To wymaga odwagi bo JUŻ nie daje czasu na zastanowienie i szukanie wymówek.

Osobiście nie lubię czekać. Kiedy czuję, że czegoś naprawdę CHCĘ, działam. Nie zastanawiam się godzinami czy warto bo to po prostu się czuje. Uważam, że jeśli jest coś czego bardzo pragniemy, a nasza obecna sytuacja jest daleka od naszych marzeń, należy zrobić wszystko co w naszej mocy by w końcu to zmienić. Właśnie JUŻ, TERAZ, bo jeśli nie teraz to kiedy ??? Naprawdę nie warto tracić czasu .

Uwielbiam zasłyszane niegdyś słowa : " Życie to nie film, powtórki nie będzie." Dokładnie tak czuję. Codziennie , jeden dzień naszego życia przechodzi do historii, a każdy nadchodzący jest wielką tajemnicą. Może być tak , że jeszcze wiele dni i lat przed nami i czasu na zmianę mamy wiele, ale jaką mamy pewność ??? Jedno jest pewne na 100 % : żaden dzień się nie powtórzy , a z każdym kolejnym nasze życie jest bliższe końca.

Dlatego jeśli pragniesz zmiany, dzięki której rozkwitniesz a Twoje życie nabierze barw, ZRÓB TO TERAZ ! ZACZNIJ OD DZIŚ i ciesz się życiem w pełni, bez gdybania i narzekania. Bez względu na to CO w Twoim życiu jest "nie tak " , wierzę, że masz szansę by to zmienić. To czy tej zmiany dokonasz i czy uczyni ona Twoje życie lepszym, zależy w dużej mierze od Ciebie. Od tego jak bardzo gotów /gotowa jesteś zmienić siebie. Pierwszy, najważniejszy krok to podjąć szczerą decyzję , że CHCĘ. Od tego CHCĘ , od nastawienia z jakim podchodzisz do zmiany, zależy bardzo dużo. Więc jeśli zaczynasz, upewnij się że pragniesz tego najmocniej na świecie i tak samo mocno uwierz, że dasz radę :) Powodzenia !!!

wtorek, 18 marca 2014

Nowy dzień

Czy wiesz, że każdego dnia, od momentu przebudzenia się, dokonujemy wyboru... ? Decydujemy o wszystkim co robimy, łącznie ze szczęściem lub nieszczęściem jakie odczuwamy. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale to jak się czujemy zależy tylko i wyłącznie od nas. Inni ludzie nie mogą nas ani unieszczęśliwić , ani też dać nam szczęścia. To co od nich otrzymujemy to jedynie informacja. Gdy informacja dociera do nas, a dokładniej do naszego mózgu, po jej przetworzeniu podejmujemy decyzję o działaniu. To my decydujemy co z nią zrobimy. To my wybieramy, czy będzie miała wpływ na nasze samopoczucie oraz jak konkretnie wpłynie na dalsze nasze działania.

Kiedy budzę się rano, po tym jak kilka godzin wcześniej pracowałam do późnej nocy, mogę fizycznie czuć się nie najlepiej. Jednak to jak przyjmę ten stan, zależy tylko ode mnie. Mogę być niewyspana i niezadowolona , jeśli skupię się tylko na tym jak czuje się moje ciało . Mogę też być niewyspana ( w końcu nic nie zmieni faktu, że spałam tylko 4 godziny ), a jednak szczęśliwa bo mam świadomość jak ważny był to dla mnie czas.

Często zdarza mi się pracować do późnych godzin nocnych. Jestem chronotypem sowy i to właśnie w nocy mój umysł jest bardziej otwarty,a ja wydaję się być bardziej twórcza ;) Większość ciekawych pomysłów rodzi się w mojej głowie w nocy , by za dnia przeistoczyć się w działania. Uwielbiam rozmyślać w ciszy, analizować, planować. Pogodziłam się z tym ( mój mąż chyba też ;)) i raz na jakiś czas po prostu muszę znaleźć taki czas tylko dla siebie. Jeśli mogę, śpię potem trochę dłużej, jeśli nie z radością zaczynam nowy dzień. Trochę zmęczona, ale spełniona, szykuję dzieci do szkoły i przedszkola, a potem dalej organizuję swój czas . Nikogo nie obwiniam za swoje samopoczucie po zarwanej nocy bo od początku do końca był to mój wybór.

Dziś też tak będzie ;) Mimo to cieszę się na myśl o tym co przede mną :) Za kilka godzin powitam nowy dzień z uśmiechem na ustach i wdzięcznością w sercu , dziękując Bogu za to, że dane było mi się obudzić...