.

.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą REFLEKSYJNIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą REFLEKSYJNIE. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 sierpnia 2016

MOJA SIŁA nie pochodzi ode mnie...

Milczeć gdy całym sobą pragniesz mówić. Mówić kiedy czujesz, że mimo wszystko powinieneś milczeć. Jakież to trudne trwać przy sercu nie zdradzając rozumu. Wybierać rozum kiedy serce krzyczy by iść za jego głosem . 39 lat na karku , a wciąż tyle pytań i wątpliwości.

Życie nas nie oszczędza. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, co jakiś czas potykamy się i upadamy.

Osobiście nigdy nie wmamwiałam sobie ,że dam radę bo twarda ze mnie babka. Nie jestem nią . Choć dużo wiem i sporo potrafię to nie uczyniło mnie niezniszczalną. Zaufałam komuś silniejszemu ode mnie. Z NIM zawsze wstaję, bez względu na to ile razy upadnę.I bez względu na to jak bardzo boli to co przychodzi z zewnątrz , ON pomaga mi przetrwać. Jestem silna JEGO SIŁĄ .


środa, 22 lipca 2015

Nie niszcz. Ocal co ważne, póki jest czas.

W życiu można zawalić niejedno . Zaprzepaścić szansę, zawieść nadzieję, odrzucić coś lub kogoś , zranić uczucia, zburzyć coś wartościowego. Można dać pierwszeństwo emocjom i nadać życiu kierunek, który potem trudno zmienić. Duma i pycha zniszczyły już niejedną relację. Są w każdym z nas. Jak bardzo zdążyły nas zepsuć ? Jak dużo złego zdążyły zrobić w naszym życiu ? I ile w nas odwagi by w końcu się im przeciwstawić ? Może jeszcze nie za późno by ugasić płomień , który za chwilę doszczętnie spali ten ważny dla nas most ... ???

czwartek, 18 czerwca 2015

Nie liczmy na cud ... Żyjmy życiem o jakim marzymy dla naszych dzieci.

Życie płynie. Minuta za minutą, dzień po dniu. Twoje dzieci rosną, ucząc się życia od Ciebie, każdego dnia. Jeśli więc pragniesz dla nich tego co najlepsze - żyj jak najlepiej potrafisz. Żyj z pasją, a przyjdzie czas, że Twoje dzieci odkryją pasję w sobie. Jeśli chcesz by były aktywne - żyj aktywnie. Marzysz by odżywiały się zdrowo - jedz zdrowo . Chcesz rozbudzić w nich ciekawość świata - pokazuj im świat. Pragniesz by uwierzyły w siłę marzeń - pokaż ,że spełniasz swoje. Cokolwiek pragniesz dać swoim dzieciom - najpierw posiądź to sam. Nie ma lepszego wzorca niż przykład wyniesiony z domu.

Żyjmy najlepiej jak umiemy - dla nas i naszych najbliższych. Krok po kroku, zmieniajmy swoje życie na lepsze, bo dzięki temu dajemy szansę na lepsze życie swoim dzieciom. Pamiętajmy... one cały czas na nas patrzą. I wierzą przede wszystkim w to co widzą.

sobota, 14 marca 2015

Wpuść do swojego życia więcej słońca !!!

Od pewnego czasu w moim życiu dzieje się bardzo dużo i bardzo szybko. Jak mówi nazwa kampanii, której twarzą niedawno zostałam ,dosłownie ŻYJĘ PEŁNIĄ ŻYCIA. Bez względu na okoliczności jakich doświadczam , robię co w mojej mocy by nigdy się nie poddawać i każdego dnia, z ogromną wdzięcznością , brać od życia to co aktualnie ma mi do zaoferowania .Kampania Oriflame nie koncentruje się tylko na tym co zewnętrzne, ale wskazuje kobietom możliwość realizowania się w różnych obszarach. Mogą być ambitne, zadbane, a jednocześnie oddane swojej rodzinie. Nie zawsze jest to łatwe, ale odkąd pamiętam, właśnie tak zawsze starałam się żyć. Życie pełnią życia to możliwość czerpania z niego tego co najlepsze - dobrego samopoczucia, czasu spędzonego z rodziną i przyjaciółmi, satysfakcji z pracy, ale także stawiania czoła trudnym sytuacjom. To również ciągłe podejmowanie wyzwań i wyznaczanie sobie nowych celów. Nie po to by realizując je popadać w samozachwyt , ale by świadomie się rozwijać i móc jeszcze więcej dawać z siebie .

Dziś wiem, że cokolwiek bym nie robiła i kimkolwiek bym nie była , z każdym dniem mogę i chcę stawać się LEPSZA. Nie lepsza OD INNYCH czy DLA INNYCH, ale OD SIEBIE I DLA SIEBIE.Jest tyle obszarów, nad którymi staram się pracować... Uczę się jak być lepszą mamą, żoną, córką, przyjaciółką...jak rozwijać swój biznes ,być lepszą w tym co robię, ale przede wszystkim jak być dobrym człowiekiem. Mam świadomość, że to co dziś zrobię dla siebie, prędzej czy później będzie darem dla innych. Nie chodzi o to, żeby popadać w obsesję bycia najlepszą i ciągle porównywać się z innymi. Nie chcę tego. Owszem, dbam o siebie, pracuję najlepiej jak potrafię, bardzo ważna jest dla mnie duchowość, ale nie oczekuję, że będę najpiękniejsza, najlepsza czy najświętsza. Jeśli moja systematyczna praca zaowocuje sukcesem to wspaniale, po to m.in. to robię. Jeśli jednak coś mi się nie uda, pamiętam, że jestem tylko człowiekiem i daję sobie prawo do popełniania błędów, tak w życiu osobistym jak i zawodowym. W moim przekonaniu doskonałym się nie jest, lecz do doskonałości się zmierza. Wiem, że nigdy nie będzie jednej najpiękniejszej kobiety na świecie , jedynej najlepszej mamy czy najlepszego lidera w biznesie bo jest mnóstwo pięknych, dobrych i mądrych kobiet. Wierzę jednak ,że każda z nas może być szczęśliwa o ile zrobi wszystko co w jej mocy by stać się najlepszą wersją samej siebie :)

sobota, 28 lutego 2015

Życie to nie film...

"Życie to nie film. Powtórki nie będzie."Uwielbiam te słowa za ich niezwykłą moc przekazu. Uwielbiam je tak bardzo , że to właśnie nimi, ostatecznie, postanowiłam zatytułować swojego bloga. Trafiają w sam środek mojego serca i nieustannie wybrzmiewają w mojej głowie. Zawsze żyłam ze świadomością ludzkiej śmiertelności. Wiedziałam, że to co ziemskie kiedyś przeminie...że jesteśmy tu "na chwilę", ale słowa POWTÓRKI NIE BĘDZIE trafiają we mnie wybitnie mocno. Są jak pierwsza kostka domina, która uruchamia pozostałe ...i nagle dzięki niej pojawiają się kolejne myśli: NIE TRAĆ CZASU BEZSENSOWNIE ! JEST ZBYT CENNY ! JEGO STRATA JEST NIEODWRACALNA JAK ŚMIERĆ. PRZYPOMNIJ SOBIE CO JEST W ŻYCIU WAŻNE ! PRZYPOMNIJ SOBIE CO JEST WAŻNE DLA CIEBIE ! CO DO TEJ PORY ZROBIŁAŚ BY TO WAŻNE BYŁO OBECNE W TWOIM ŻYCIU ??? CO DOBREGO ZROBISZ DZIŚ DLA SIEBIE ??? CO MOŻESZ ZROBIĆ DLA INNYCH ? CZY PAMIĘTASZ DOKĄD ZMIERZASZ ? JAKI JEST CEL TWOJEJ PODRÓŻY JAKĄ JEST TWOJE ŻYCIE ,TU NA ZIEMI... ??? I CZY WAŻNE JEST DLA CIEBIE TO CO STANIE SIĘ Z TOBĄ POTEM ? CZY ŻYJESZ TAK BY ZARÓWNO TERAZ JAK I POTEM MIEĆ TO CZEGO W GŁĘBI DUSZY PRAGNIESZ ?

Tak działają na mnie te słowa.Stawiają do pionu. Mobilizują do działania.Sprawiają, że zatrzymuję się na chwilę ...by sprawdzić czy cały czas idę we właściwym kierunku.Rozpoczynam nimi każdy dzień. Pojawiają się w mojej głowie wkrótce po przebudzeniu. Codziennie dokonuję tysiące wyborów, ze świadomością, że to właśnie one kształtują moje życie. Chcę by było dobre i piękne,a ponieważ zależy mi na tym by życie innych ludzi także takie było ... piszę, dzieląc się tym co w moim odczuciu ważne i wartościowe. Piszę już tak kolejny rok i będę pisać tak długo jak długo będziecie chcieli mnie czytać. Wiem, że moje teksty nie trafią do wszystkich...że dla wielu przypadkowych odbiorców będzie to przysłowiowe "pitu pitu" i nie będą mieli potrzeby tu zaglądać. Szanuję ich wybór. Jednak nie na tej grupie osób chcę się skupiać. Nie zamierzam podejmować prób przypodobania się wszystkim. Nie chcę i nie będę pisać jedynie o tym co modne i głośne. Nie piszę tego bloga dla blogowych konkursów i sławy. Nie jest to moim celem. Pisząc o rzeczach ważnych i czasem bardzo trudnych, całą siebie oddaję tym , którzy w moim blogu odnajdują cząstkę siebie. Mam nadzieję, że zarówno słowem pisanym jaki i swoją postawą, w dalszym ciągu będę inspirować, zmuszać do przemyśleń, jak również pomagać w codziennych zmaganiach z życiem. Będę poruszać się po tematach przyziemnych, ale będę też "latać w obłokach " przypominając sobie i innym o istnieniu Nieba. Będę po prostu sobą. Z roku na rok trochę inna... starsza ,dojrzalsza o nowe doświadczenia... Otwarta, radosna i spontaniczna ,niekiedy bardziej zachowawcza i tajemnicza...czasem zaskakująco szczera... ale WCIĄŻ TA SAMA - Edyta :) Matka, żona, córka, przyjaciółka, kobieta biznesu, pasjonatka zdrowego stylu życia i świadomy siebie człowiek.

czwartek, 1 stycznia 2015

Noworocznie...

Życie pędzi...Mija dzień za dniem, tydzień za tygodniem, rok za rokiem... Rok 2014 przeszedł już do historii i od blisko 24 godzin króluje Nowy, 2015 Rok. Jeszcze czuję zapach świątecznej choinki i niezwykłą atmosferę Świąt Bożego Narodzenia, a tu już po Sylwestrze... Mam wrażenie, że wciąż gonię czas, a on coraz bardziej mi się wymyka...

Rok 2014 był dla mnie dobrym rokiem. Czasem ważnych, choć nie zawsze łatwych wyborów. Pragnę podziękować wszystkim , których w ostatnim czasie dane było mi poznać. Dziękuję za pozytywną energię, uśmiech, dobre słowo i wiele osobistych historii, które na długo zostaną w moim sercu. Dziękuję za zaufanie i wspólnie spędzony czas. Wierzę, że każda znajomość, bez wyjątku, ma swoją wartość i w mniejszym lub większym stopniu wpływa na to kim się stajemy. Dzięki sobie nawzajem wzbogacamy swoje życie, uczymy się , pomagamy sobie... i to jest piękne.

Zarówno sobie jak i Wam Kochani, życzę by świąteczna atmosfera miłości towarzyszyła nam przez cały Nowy Rok, a Boża obecność była dla nas źródłem siły każdego dnia .Wybaczcie mi brak świątecznego wpisu na blogu i życzeń z tej okazji... Przepraszam też, jeśli dla kogoś w moim codziennym zabieganiu , zabrakło czasu. Ufam, że Rok 2015 będzie dla nas wszystkich wyjątkowy... że będzie czasem prawdziwych zmian na lepsze, mądrych decyzji, konsekwentnych działań oraz cierpliwego oczekiwania na ich owoce. Głęboko wierzę, że jeśli znajdziemy właściwy powód dla naszych działań, prawdziwe, wypływające z głębi naszego serca - DLACZEGO - to odpowiedź na pytanie " JAK ?" - przyjdzie sama :)

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!!


niedziela, 26 października 2014

Weekendowe refleksje o miłości

Kolejny weekend za mną. Chwila oddechu na pobycie samej ze sobą, z rodziną... Czas na zebranie myśli po tym co przyniosły ostatnie dni. A były to dni wyjątkowo pracowite, inspirujące, radosne. Oczywiście nie zabrakło też zmęczenia, ale godzina którą dziś dostałam w prezencie, w dużej mierze mi je zrekompensowała ;)Od wielu lat sobota i niedziela to czas dla domu i rodziny.Czas bardzo potrzebny , zarówno mi jak i moim bliskim. Podczas gdy 5 dni ucieka w mgnieniu oka, często w biegu... spotkanie za spotkaniem, trening za treningiem... te 2 dni staram się zatrzymać jak najdłużej.Każdą chwilę próbuję wydłużyć do maksimum. Sączę ją jak dobrą herbatę...by jak najdłużej delektować się jej smakiem. Obserwuję swoje dzieci i dziękuję za to, że są. A są wspaniałe, choć często głośne i zajmujące. Z każdym dniem coraz starsze i mądrzejsze. Patrzę na nie i zachwycam się jak się zmieniają. Widzę jak bardzo są różne, jak bardzo wyjątkowe i jak bardzo, niezmiennie, potrzebują miłości. Wiem, że potrzebują jej każdego dnia, nie tylko w weekendy. I wiem też, że nawet jeśli w tygodniu dużą część dnia wypełnia praca, tę miłość można okazać na wiele sposobów. Chcę i będę ją okazywać najlepiej jak potrafię bo wiem, że miłość buduje. Buduje zawsze, bez wyjątków. Dlatego będę przytulać,całować, bawić się, żartować, śmiać się i zaskakiwać tak długo jak starczy mi sił. I najważniejsze...będę SŁUCHAĆ bo miłość to także umiejętne, aktywne słuchanie. Czasem nie jest to łatwe , gdy dzwoni telefon, pracujemy nad ważnym projektem lub pochłonięci jesteśmy innymi swoimi sprawami. A dzieci często po prostu chcą porozmawiać .Potrzebują zainteresowania i kogoś kto ich wysłucha.

Dlatego proszę...naucz mnie Panie mieć zawsze uszy i oczy szeroko otwarte, by nie umknęło mi nic z tego co powinnam zobaczyć i usłyszeć...i abym nigdy nie zapomniała przepuścić tego przez filtr jakim jest moje serce...

sobota, 4 października 2014

Refleksyjnie po powrocie

Mija tydzień jak wróciłam z cudownego rejsu po Morzu Śródziemnym. Muszę przyznać, że z trudem odnajduję się w otaczającej mnie rzeczywistości bo wciąż jeszcze wracam myślami do tamtych miejsc,ludzi, sytuacji... To był wyjątkowy czas, pod każdym względem. Dużo się wydarzyło i wszystko wskazuje na to, że wydarzy się jeszcze więcej. Fizycznie zmęczona, psychicznie odświeżona.Tak się czuję.Na zwolnienie tempa póki co nie mam szans. Chyba nie potrafię i chyba nie chcę go zwalniać. Hmmm...rzadko używam słowa CHYBA, ale na dzień dzisiejszy naprawdę nie umiem powiedzieć tego inaczej. Gdy jestem zabiegana, zdecydowanie lepiej się organizuję i chyba z tego to wynika. Usiadłam dziś żeby zaplanować swój czas...na pracę,...dla bliskich... Kurczę, chciałabym mieć więcej na jedno i drugie! Tak się składa, że kocham swoją rodzinę i kocham swoją pracę. Sukces zawodowy cieszy mnie bardzo i bardzo dodaje skrzydeł, ale to jakość relacji w rodzinie była i nadal jest pierwszym i największym wyznacznikiem mojego osobistego sukcesu.Dlatego ważne jest dla mnie by mieć czas dla najbliższych. Nigdy nie pracowałam za wszelką cenę, a zawodowe osiągnięcia zawsze był efektem ubocznym tego co robiłam z pasji i miłości do ludzi. Wierzyłam i wierzę, że pozytywna energia do nas wraca i jeśli dam z siebie dużo to prędzej lub później otrzymam jeszcze więcej . Wiem też, że jeśli czegoś mocno pragnę , dana mi będzie siła i mądrość by to osiągnąć. Trzeba tylko nauczyć się prosić... Wierzę więc, ufam i proszę każdego dnia. Teraz szczególnie mocno, bo przede mną tak dużo różnych wyzwań,jak nigdy dotąd.

niedziela, 13 lipca 2014

Refleksyjnie o mundialu

Nie planowałam tego wpisu. Jest on totalnym, spontanicznym odruchem bo dziś, jak większość ludzi na świecie, przez kilka godzin ,sercem i duchem byłam na stadionie Maracana w Rio de Janeiro. Piękny był to wieczór bo pełen emocji i refleksji. Kibicowałam zespołowi, który nie wygrał, ale w moim odczuciu i tak jest mistrzem, a już na pewno jest nim dla mojego starszego syna. Jestem pełna podziwu dla klasy jaką pokazała Argentyna.

Podziwiam profesjonalizm ,autentyczność, waleczność ,a przy tym wielką skromność tych piłkarzy. W życiu nie zawsze się wygrywa. Nie zawsze można stać na podium, nawet jeśli tak jak Argentyna, daje się z siebie 100 %. Dziś z wielką uwagą przyglądałam się temu co działo się zaraz po meczu i stwierdzam, że wielką sztuką jest wygrać, ale jeszcze większą przegrać z godnością. Argentyńczycy udowodnili swoją wielkość, zarówno na murawie jak i na trybunach.

Refleksji związanych z mundialem miałam wiele, bo to nie jedyny mecz który oglądałam podczas tych mistrzostw. To, że w życiu wszystko jest możliwe i trening czyni mistrza, udowodnili Niemcy, wygrywając z Brazylią w tak zaskakującym tempie i w tak perfekcyjny sposób.Sami gospodarze pokazali zaś całemu światu, że dobra sława i tytuły nie są tym co dostajemy na zawsze. Niewątpliwie dla całej Brazylii była to wielka lekcja pokory. Podobnie było z Hiszpanią, która jako zwycięzca poprzednich mistrzostw ,była jednym z faworytów w walce o puchar,a tym razem bardzo szybko pożegnała się z mundialem.

Jest jeszcze coś co odkąd pamiętam, chwyta mnie za serce... To świadectwo wiary piłkarzy, którzy niejednokrotnie wznoszą swoje oczy ku niebu lub robią znak krzyża. Dumna jestem z tych wszystkich , którzy przy swojej ludzkiej wielkości,za którą stoi ciężka praca i ich osiągnięcia, nie zapominają, że jest Ktoś ważniejszy i większy od nich...

Piękna była ta dzisiejsza rywalizacja, a jeszcze piękniejszy widok, który w trakcie meczu, kilkakrotnie pokazał się na ekranie.To osławiona figura Chrystusa Odkupiciela na tle zachodzącego słońca. Cóż za niesamowita symbolika...

Z pewnością to nie ostatnie moje refleksje pod wpływem wydarzeń sportowych i jeszcze nie raz będę się do sportu odwoływać. W końcu trochę mam z nim wspólnego ;)Tymczasem pora spać, bo jutro jest nowy dzień, a bez snu funkcjonować będzie ciężko. Spokojnej nocy :)

środa, 9 lipca 2014

Być jak bambus...

Nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że w dzisiejszych czasach człowiek pragnie już nie tylko MIEĆ, ale chce MIEĆ SZYBKO i DUŻO. Dotyczy to przeróżnych życiowych zamierzeń, zarówno związanych z biznesem , sportem, urodą czy nauką . Pieniądze, wyniki, piękne ciało, wiedza... Najlepiej gdyby dało się szybko i dużo ZAROBIĆ, szybko i dużo OSIĄGNĄĆ, SCHUDNĄĆ czy też w taki sam sposób NAUCZYĆ SIĘ np. wybranego języka. SZYBKO i DUŻO stało się zmorą dzisiejszych czasów. I nie mam co do tego wątpliwości, że wcale nam to podejście w życiu nie pomaga, ale przeciwnie ,frustruje i sprowadza na manowce.

Coraz częściej zapominamy , że trwałe piękno, bogactwo, osiągnięcia czy wiedzę zdobywa się na przestrzeni czasu, sukcesywnie stawiając krok po kroku, doświadczając po drodze zarówno wzlotów jak i upadków. Trwały, spektakularny efekt uzyskujemy systematyczną i konsekwentną pracą, która nie od razu przynosi oczekiwane rezultaty. Często jest on wynikiem długotrwałego procesu, któremu towarzyszą ból, pot i łzy.

To bardzo ważne by zaspokajać drzemiącą w nas potrzebę rozwoju i konsekwentnie podążać w kierunku naszych marzeń, ale jeszcze ważniejsze, by znaleźć na to swój, mądry sposób, który przyniesie nam spełnienie i osobisty sukces.

Cechami, które w osiągnięciu spełnienia mogą nam pomóc są niewątpliwie cierpliwość i wytrwałość. Pierwsza to nauka czekania, druga - sztuka nie poddawania się w najtrudniejszych chwilach. Jedna i druga bezcenna. Cierpliwości cały czas się uczę, nad wytrwałością pracuję. Jestem przekonana, że razem stanowią niezwykle silny fundament każdego sukcesu.

Jest taki przykład, który mnie fascynuje i inspiruje za każdym razem gdy o nim pomyślę.Przykład ze świata przyrody, który zaskakuje i zmusza do refleksji. Przykład niewinnych nasion, które dzięki cierpliwości i wytrwałości rosną w siłę i stają się potężną rośliną. Tym przykładem jest CHIŃSKI BAMBUS.

Chiński bambus to roślina, której nasiona umieszcza się w ziemi, przez pierwszy rok podlewa i nawozi, ale nic w tym czasie z nich nie wyrasta. W następnym roku, nadal trzeba podlewać, nawozić i dalej nic się nie dzieje. W trzecim roku należy podlewać i nawozić i dalej nic. W czwartym roku nadal trzeba podlewać i nawozić i dalej nie widać żeby coś wyrastało. W piątym roku dalej nic . I w końcu w szóstym roku, w ciągu dwóch tygodni,bambusy osiągają wielkość kilkunastu metrów ! Można powiedzieć, że rosną w oczach. Nasuwa się pytanie dlaczego tak się dzieje...??? Co nasiona tak długo robią w ziemi zanim pojawi się ta okazała roślina ??? Okazuje się, że przez sześć lat budują olbrzymi system korzeniowy sięgający kilkudziesięciu metrów ! :)

Nie wiem jak Ciebie przekonuje ten przykład, ale ja go uwielbiam. Przypomina mi o tym, że w każdej dziedzinie życia, aby urosnąć, trzeba najpierw zapuścić korzenie. Historia bambusa stawia mnie do pionu za każdym razem, kiedy oczekuję zbyt wiele w zbyt krótkim czasie i chciałabym zbierać owoce zanim pozwolę do końca wyrosnąć drzewu...


czwartek, 15 maja 2014

ZMIANY c.d

Kiedy moje życie nabiera zbyt dużej prędkości,a ja zaczynam mieć problem z ogarnięciem tego co dzieje się dookoła, włącza mi się czerwona lampka, która zawsze oznacza jedno : ZMIANY. Z największą powagą zadaję sobie wówczas kilka pytań, po czym próbuję na nie szczerze odpowiedzieć,a następnie przełożyć te odpowiedzi na konkretne działania. Nie pomijam żadnej myśli , która pojawia się w mojej głowie,wręcz przeciwnie, rozważam wszystkie pomysły, nawet te z pozoru dziwne i głupie. Wszystko zapisuję bo wierzę, że słowo pisane ma większą moc. Poza tym nie jest tak ulotne i zawsze można do niego wrócić. Ostatnio działo się zbyt wiele bym mogła na bieżąco relacjonować wszystkie ważne wydarzenia i dzielić się przemyśleniami na ich temat. Wierzę, że zmiany jakie od dzisiejszego ranka zacznę wprowadzać (niestety po dłuższej przerwie znowu zarwałam noc ;)) przyniosą nie tylko poprawę jakości mojego życia, ale także będą miały pozytywny wpływ na życie innych. Jest cały szereg spraw, na które mam realny wpływ i którymi mogę zająć się prawie od zaraz ( zważywszy na to, że zbliża się 4 rano będą musiały trochę poczekać ;) O te drugie zaś, spoza mojego kręgu wpływu , zamierzam zaś szczerze poprosić... z wiarą i ufnością , że będzie mi dane.

środa, 16 kwietnia 2014

Doświadczanie

Za chwilę skończę 37 lat, a czuję jakby świat dopiero się przede mną otwierał. Doświadczam życia i jestem szczęśliwa bo podoba mi się miejsce,do którego dotarłam, jak i ludzie którzy są dziś przy mnie. Zarówno zawodowo jak i prywatnie rozpoczęłam nowy etap w swoim życiu. Świadoma siebie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, daję siebie innym, ale też uczę się brać to czego sama potrzebuję. Pragnę inspirować i być inspirowana , dawać radość i być nią obdarowywana, pomagać i przyjmować pomoc.

Na pytanie czy jest coś czego w życiu żałuję, bez wahania odpowiadam NIE, ponieważ wierzę, że wszystko co mnie spotkało ma głębszy sens i wydarzyło się z jakiegoś powodu. Są sytuacje, których nie rozumiem do dziś ( być może nie przyszła na to jeszcze odpowiednia pora ) ale mam świadomość, że nie rozwinęłabym się jako człowiek gdybym ich nie doświadczyła. A może bez nich nie zmieniło by się też życie innych ludzi...?

Nie skarżę się na los, nie kłócę się z Panem Bogiem, nie walę głową w ścianę gdy mam problem. Zamiast tego wolę zrobić coś co nada mojemu życiu sens . Zaufać Bogu i sobie. Uwierzyć, że z Jego wsparciem dam radę w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Wstać z miejsca i po prostu działać. Wyjść na przeciw trudnościom. Bez względu na to jak bardzo będzie mi źle i niewygodnie. " BÓG NIE DAJE ODWAGI. DAJE SYTUACJE, W KTÓRYCH MOŻESZ JEJ DOŚWIADCZYĆ". Zgadzam się ze słowami Jacka Walkiewicza w 100 % bo sama takie sytuacje od Boga otrzymałam. W życiu nie rodzimy się ani odważni, ani od razu mądrzy życiowo. Życia trzeba doświadczyć, by kiedyś móc je zrozumieć. Dlatego doświadczam i jestem wdzięczna za każdą lekcję. Odwagi i nie tylko.


fot. Seminarium Pełna Moc Możliwości / Jacek Walkiewicz

niedziela, 16 marca 2014

Na powitanie

Witam na moim blogu. Jeśli znasz mnie choć trochę to zapewne wiesz, że nie jest to moja pierwsza przygoda z pisaniem. Pisaniem bloga (a właściwie blogów), poza aktywnym życiem prywatnym i zawodowym, zajmuję się od kilku lat. Każdy z nich jest ważną częścią mnie, bo każdy etap w życiu był dla mnie niezwykle ważny. Wierzę, że życie jest sumą naszych doświadczeń oraz konsekwencją dokonywanych wyborów. Wierzę też, że nie jesteśmy na tym świecie przez przypadek i jest Ktoś, kto w tajemniczy sposób troszczy się o nas, dając siłę do stawiania czoła, nie zawsze łatwej rzeczywistości.
Aktualny blog będzie odzwierciedleniem tego jaka jestem dziś... jak moje dotychczasowe, życiowe decyzje wpłynęły na to KIM JESTEM i co dziś jest dla mnie ważne. W życiu pełnię kilka ról, a każdą z nich staram się wypełniać najlepiej jak potrafię. Doświadczam życia jak wszyscy. Podejmuję różne działania, odnoszę mniejsze lub większe sukcesy, popełniam błędy, wyciągam z nich wnioski... Mówiąc krótko - uczę się życia nieustannie.
I Ty i ja , każdego dnia podejmujemy mnóstwo decyzji. Musisz wiedzieć, że żadna z nich nie jest bez znaczenia. Nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkiem, a to w jakim stopniu czujemy się szczęśliwi zależy w dużej mierze od nas samych. Jesteś tu :) Tak więc zapraszam Cię w podróż wgłąb siebie. Nie przesłyszałaś /-łeś się... bo wbrew pozorom,ten blog nie będzie tylko o mnie. Mam nadzieję, że moja osoba i moje doświadczenia, będą dla Ciebie jedynie bodźcem do refleksji nad własnym życiem. A gdy już się nad nim pochylisz, zadasz sobie pytanie A JAK TO JEST ZE MNĄ... ???